Rozterki trialowca początkującego

Rower bez siodelka ? a co to...
Jest naturalne, że kiedy człowiek podejmie decyzję o jeżdżeniu w trialu, wie na ten temat stosunkowo niewiele. Jest kilka problemów i zagadnień, które wielokrotnie poruszane były na forum. Dlatego zdecydowałem się zebrać do kupy odpowiedzi na kilka pytań, które dręczyły mnie gdy zaczynałem, a teraz dręczą innych.

1. Rower bez siodełka

Na takich właśnie rowerach uprawia się szlachetną sztukę trialu pojmowanego jako dyscyplina sportu. Jeżeli Twoim zamiarem jest ćwiczenie, to na taki rower powinieneś się zdecydować. Polecam możliwie szybko pogodzić się z myślą, że na trialówce nie da się nigdzie pojechać (im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie, a z resztą po miesiącu i tak nie będziesz chciał nigdzie jeździć tylko skakać). Rozmaite półśrodki (nisko opuszczone siodełko, wyjmowane siodełko itp.) mogą tylko utrudnić Ci rozwój, a nawet stać się przyczyną kontuzji (nie polecam nabijać się na sterczącą rurę podsiodłową).

2. Ciśnienie powietrza

Wielu osobom wydaje się, że skakać trzeba na małym ciśnieniu - to duża przesada. Należy moim zdaniem tak dobrać ciśnienie(zwłaszcza na początku, kiedy jazda jest "twarda"), aby nie przebijać dętki i nie wgniatać obręczy co 5 minut. Jest może mniej przyjemnie, ale oszczędniej, poza tym prawidziwa miękkość jazdy ma wynikać z umiejętności, a nie niskiego ciśnienia. Dlatego, nie należy patrzeć co robią inni, a dostosować ciśnienie do własnej wagi i umiejętności.

3.Lenosky, Leech, Spaceman i inni tego typu wymiatacze

Ich jazda robi ogromne wrażenie, są mistrzami w swoim fachu, a jednocześnie są bardziej popularni (można ich zobaczyć na Extreme czy coś, trialowców jeżdżacych czysty trial raczej nie). Dlatego często to od nich zaczyna się fascynacja trialem, i dlatego często pada pytanie o amortyzator. Odpowiedź brzmi : amortyzatora w "czystym" trialu się nie używa. Używają go wyżej wymienieni ludzie, bo mimo że mają dużo wspólnego z trialem, wykreowali oni własny styl. Tego typu jazda jest naprawde trudna - ciężko po prostu wziąć roweru i zacząć - potrzebny jest solidny zapas umiejętności trialowych i opanowania roweru. Jeżeli mimo wszystko się decydujesz, to potrzebujesz solidnego sprzętu (przykład - solidny amortyzator nie kosztuje 200 zł, 300 też nie. Po prostu dużo więcej.Podobnie hamulce tarczowe itd.) Wniosek : tak popularny street-trial jest bardzo(bardziej niż się wydaje) wymagający pod względem sprzętu i umiejętności.

4. Hamulce

Często ludzie piszą coś w stylu, że ich v-brake za słabo łapie więc chyba kupią Magure - w końcu tylu prosów na niej jeździ. Wyższości jednego nad drugim poświęcony jest osobny artykuł, a wniosek jest taki że są to rozwiązania porównywalne. Magia hydrauliki nie istnieje, a jej zalety nie leżą w sile hamowania. Po prostu inne zasady działania. Inne to nie lepsze ani nie gorsze.Inne.

5. Nie pojade na zawody bo jestem kiepski.

Kiepski będziesz dopiero jak nie pojedziesz. Na każdych zawodach człowiek uczy się tyle co przez dwa tygodnie jazdy, poznaje ludzi, własne słabe silne strony, świetnie się bawi. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby ktoś był dla kogoś niemiły, śmiał się czy cokolwiek, z powodu niższego poziomu. Wszyscy sobie pomagają naprawiać sprzęt, udzielają rad jeśli ktoś potrzebuje, wymieniają poglądy o przeszkodach - jest zajebiście. A na pewno nie będziesz najgorszy, bo zawsze ktoś jeszcze zgarnie komplet punktów karnych (i też będzie zajebiście).Kiedy tylko się da to jechać za wszelką cenę !


Autor: MarianS